Czy zabawa pistoletem jest dobra, czy szkodliwa dla dzieci? Przez wiele lat podkreślałem jej nieszkodliwość. Gdy rozważni rodzice zgłaszali mi wątpliwości, czy można zezwalać dzieciom na bawienie się pistoletami i innymi zabawkami tego typu – obawiając się choćby w najmniejszym stopniu przyczynić się do wychowania militarysty lub przestępcy – wyjaśniałem, jak mało widzę tu zależności. W miarę dojrzewania dzieci przejawiają naturalną skłonność do rozciągania coraz to większej kontroli nad postawami agresywnymi, jeśli oddziaływanie rodziców idzie w tym kierunku. Malce między pierwszym a drugim rokiem życia, bez wahania ugryzą w złości inne dziecko. W wieku trzech czy czterech lat rozumie już, że brutalna agresja jest nie na miejscu.
Chętnie jednak będzie się bawił w strzelanie do wyimaginowanego zbój. Może nawet udawać, że strzela do matki czy ojca, śmiejąc się przy tym od ucha do ucha, by ani broni, ani wrogości nie brali przypadkiem na serio. W wieku od sześciu do dwunastu lat dzieci z entuzjazmem bawią się w wojnę, ale zabawa ta obwarowana jest mnóstwem reguł. Nie obędzie się bez kłótni i poszturchiwania, ale prawdziwa bijatyka zdarza się stosunkowo rzadko. W tym wieku dzieci nie zabawiają się już w strzelanie na niby do matki i ojca. I nie dlatego, że rodzice zmienili się i stali się bardziej surowi; zmiana zaszła w świadomości dziecka.
Copyright @ 2010 Macierzyństwo