Uczenie dziecka, by mówiło „dzień dobry” i „dziękuję” nie rozwiązuje sprawy. Najważniejsze by darzyło ludzi sympatią. Gdy tego nastawienia nie ma, trudno nauczyć nawet powierzchownych manier. Druga ważna rzecz to unikanie sytuacji, w których dziecko mogłoby odczuwać skrępowanie przy osobach obcych. Skłonni jesteśmy, zwłaszcza przy pierwszym dziecku, przedstawić go natychmiast przybyszowi i zmuszać do powitania. Dwuletni brzdąc czuje się tym zakłopotany.
Zacznie kulić się w sobie, jak tylko zobaczy was witających się z kimś, bo już z góry wie, że zaraz przyjdzie na niego kolej. W pierwszych trzech czy czterech latach życia, kiedy to malec potrzebuje trochę czasu, by ocenić nieznajomego, tak należy kierować rozmową, by raczej odwracać uwagę gościa od dziecka, a nie odwrotnie. Malec trzy lub cztero letni prawdopodobnie poobserwuje przez kilka minut nieznajomą osobę rozmawiającą z rodzicami, a potem ni stąd, ni zowąd wtrąci się do konwersacji z uwagą typu „Woda w ubikacji zalała nam całą podłogę”. To nie są maniery zalecane przez podręczniki savoir-vivre’u, ale jest to niewątpliwie spontaniczny wyraz zainteresowania gościem, skoro dziecko pragnie podzielić się fascynującym przeżyciem. Jeśli to nastawienie do obcych utrwali się, malec wkrótce nauczy się, jak okazywać sympatię w bardziej konwencjonalny sposób.
Copyright @ 2010 Macierzyństwo