Dzieci – zarówno chłopcy jak i dziewczynki – powinny spędzać trochę czasu w towarzystwie rodziców, przy wspólnych zajęciach czy rozrywkach, żeby miały poczucie, iż rodzicom jest z nimi przyjemnie. Niestety, ojciec wraca do domu z pragnieniem osunięcia się w fotel i przeczytania gazety.
Gdy jednak uświadomi sobie, jak wiele znaczy dla dziecka kontakt z nim, skłonny będzie, jak sądzę do poświęcenia mu rozsądniej porcji czasu. Celowo mówię rozsądnej, gdyż sumienny ojciec (tak samo matka) może poczytywać sobie za swój obowiązek zmuszanie się do nadmiernych świadczeń. Lepiej pobawić się chętnie przez piętnaście minut i potem powiedzieć: „A teraz pójdę poczytać gazetę”, niż ponurą miną wędrować cały dzień po ZOO. Czasami ojcu tak zależy na tym, by syn celował we wszystkim, że pełna radość ze wspólnego spędzania czasu staje się niemożliwa. Gdy mężczyzna chce zrobić z syna sportowca, zacznie zbyt wcześnie uczyć go gry w piłkę. Oczywiście każdy rzut i każda próba łapania jest w wykonaniu dziecka niedoskonała. Jeśli ojciec nieustannie krytykuje, nawet życzliwym tonem, chłopiec cierpi w głębi ducha. Dla niego zabawa się kończy. Ponadto malec nabiera przekonania, że wypada źle w oczach ojca i sam siebie ocenia nie lepiej. We właściwym czasie w chłopcu obudzi się zainteresowanie sportem, jeśli jest z natury pewny siebie i dobrze przystosowany. Aprobata ze strony ojca da mu więcej niż przedwczesny trening. Wspólna gra w piłkę na sens, jeśli inicjatywa wypływa od syna i ta zabawa go naprawdę cieszy.
Copyright @ 2010 Macierzyństwo